5 błędów popełnianych przez marki na Facebooku, o których mogłeś nie wiedzieć!

Facebook to potężna platforma, dzięki której można wiele stracić, ale i wiele zyskać. Wpadki marek są zawsze szeroko komentowanym wydarzeniem, a rozgłos, który zyskują jest tym większy, im większa jest sama firma. Jakich błędów popełnianych przez duże marki należy się wystrzegać, by zaoszczędzić sobie nerwów i uniknąć kłopotów? Zaraz się przekonamy!

Przed przygotowaniem artykułu postanowiłem sprawdzić, czy ktoś poruszał już ten temat. Cóż, nie ma co się oszukiwać – w Internecie jest tyle treści, że bez problemu znalazłem pokaźną ilość artykułów na temat błędów popełnianych przez marki na Facebooku. Ku mojemu zdziwieniu większość z nich przedstawiała wątpliwą wartość, poruszając kwestię dobrego zdjęcia profilowego albo braku strategii. Ten artykuł nie będzie typowy… Jakby określił go jeden ze znanych Social Media Ninja… #samkonkret #bezsciemy #sprawdzone.

1. Brak podążania za trendami (m.in chatboty)

Mimo spadających statystyk, Facebook to żywa, bogata i wciąż rozwijająca się platforma.  Bardzo często pojawiają się nowe funkcje i aby w pełni wykorzystać potencjał Facebooka, należy z nich korzystać. Wystarczy sprawdzać, jakie elementy pojawiły się w ostatnim czasie i wplatać je w swoją strategię. Nie tak dawno dodano całą platformę Facebook Watch, a niektóre profile firmowe uzyskały możliwość dołączania do grup! Warto jednak skupić się na jednej z innowacji, która w przyszłości stanie się normą. Są to chatboty. Ich wdrożenie jest proste      i stosunkowo tanie (w zależności od funkcjonalności). Dzięki nim można nie tylko bardziej angażować odbiorców, ale także zwiększać konwersje! Każdy duży i szanujący się profil firmowy powinien posiadać chatbota. Niestety wciąż są one rzadko spotykane. Jednym z ciekawszych przykładów bota marki jest „Ralph, prezentowy robot LEGO”, który na podstawie naszych preferencji proponuje zestaw klocków do kupienia i od razu kieruje nas na stronę sklepu. Dzięki temu nie trzeba zastanawiać się, jaki prezent pod choinkę wybrać. Innym przykładem jest chatbot Domino’s Pizza, dzięki któremu zamówimy pizzę bezpośrednio przez Facebooka. Te przykłady powinny uświadomić, jaką siłę kryją w sobie chatboty!

2. Publikacja tylko organicznych postów. Brak płatnych kampanii.

Facebook wszedł na giełdę. Zuckerberg pościnał zasięgi jak tylko mógł. Nie oznacza to, że trzeba przerzucić cały budżet z tworzenia postów o organicznych zasięgach na płatne kampanie. Posty o organicznym zasięgu to chleb powszedni (posty bez wsparcia na dużych fanpage’ach trafiają do zaledwie… 3% followersów), jednak płatne kampanie dają ogromny potencjał.  Dzięki nim mamy możliwość odpowiedniego, precyzyjnego targetowania i zwiększenia świadomości marki, a nawet sprzedaży.Nie prowadząc płatnych kampanii na Facebooku tracimy szanse na zwiększenie obrotów firmy. Fani, którzy like’ują nasze śmieszne czy real-time marketingowe posty, niekoniecznie będą zdecydowani, aby kupić nasz produkt. Dopaść ich możemy dzięki płatnym kampaniom remarketingowym. Docieramy więc tam, gdzie chcemy i jak chcemy!

3. Nuda i dostarczenie mało wartościowych treści dla odbiorców

Brak pomysłów, nuda, monotonia to elementy, które zabijają zaangażowanie i zasięgi. Wykorzystywanie cały czas jednego rodzaju contentu powoduje, że profil nie jest wart obserwacji (przynajmniej wg algorytmu Facebooka). To, co dostarczamy naszym odbiorcom musi mieć dla nich wartość. Może to być dodatkowa zniżka, konkurs, estetyczne zdjęcie, przedstawienie nowego produktu czy nawet śmieszne memy. Wszystkie te elementy mogą być związane ze sprzedażą, ale należy unikać sytuacji, w której każdy post jest treścią wprost sprzedażową.  . Jednym z niechlubnych przykładów w związku z tym problemem jest profil jednej z polskich sieci komórkowych. Posiada ona ogromną ilość fanów – jest ich ponad 2 mln! Jednak reakcje pod postami zwykle nie przekraczają liczby 100. Pod każdym postem pojawia się przynajmniej kilka komentarzy… hejtujących operatora. Dzieje się tak ze względu na brak pomysłu na prowadzenie profilu i brak wartościowych dla odbiorców treści. Niestety posty, które widzimy na tablicy to przekierowanie do oferty lub informacja, co się w niej znajduje.

Przeglądanie Facebooka na telefonie i komputerze

4. Brak moderacji dyskusji

Wszystko, co pojawia się na naszej tablicy może być skomentowane (no chyba, że tę opcję wyłączymy) i o to chodzi w sieci społecznościowej. Nie można dopuszczać jednak do tego, że nasi fani zostaną pozostawieni sami sobie. Na komentarze warto odpowiadać. Zwiększa to nie tylko zaangażowanie, ale również zasięgi! Ale nie musimy robić tego za każdym razem. Co więcej nie jest prawdą, że komentarzy nie można ukrywać lub zgłaszać. Niektóre wręcz trzeba!

To, co znajduje się na naszej tablicy to nasza odpowiedzialność. Naszym zadaniem jest moderacja i prowadzenie dyskusji! Jako niechlubny przykład znów można wspomniany wcześniej telekom, który odpowiada na każdy komentarz z hejtem, prosząc o kontakt z obsługą . Można przecież podejść do problemu z innej strony i zbudować relację z odbiorcami, którzy są fanami marki, a nie jej hejterami… Natomiast dobrym przykładem na prowadzenie dyskusji jest Netflix, który nie boi się nawet, w dobrym guście, pośmiać z odbiorców.

5. Wykorzystanie tylko Facebooka

Ostatni błąd wskazuję z przekorą, gdyż nie dotyczy bezpośrednio Facebooka. Zawsze trzeba pamiętać o tym, żeby wykorzystywać wszystkie możliwe kanały dotarcia do odbiorców. Jeśli skupimy się tylko na Facebooku, możemy przegrać z naszą konkurencją. Każde miejsce styku z naszą marką powoduje większą szansę na jej polubienie i zapoznanie jej z różnymi odbiorcami. Kluczowe jest wybranie takich kanałów, na których znajduje się Twoja grupa docelowa, ale nie zapominaj też o działaniach dodatkowych, na przykład o prowadzeniu kampanii SEO. Jeśli masz dodatkowy budżet, zastanów się, czy nie masz pomysłu na prowadzenie profili w sieciach społecznościowych, o których nawet byś nie pomyślał. Co chwilę na rynku pojawiają się kanały dotarcia do nowych grup docelowych.