Matt Cutts co jakiś czas publikuje nagrania na kanale YouTube – Google Webmaster Help. Zawierają one w większości odpowiedzi na pytania Internautów. Postanowiliśmy wybrać najciekawsze z opublikowanych w zeszłym roku i przedstawić informacje w nich zawarte w składającym się z 12 części podsumowaniu. Dzisiaj prezentujemy dziewiątą z kolei część zawierającą najciekawsze z wypowiedzi opublikowanych we wrześniu ubiegłego roku:

Czy dozwolone jest sprzedawanie linków, pod warunkiem że będą zawierały atrybut nofollow?

(http://www.youtube.com/watch?v=G-nX2i-y2Es)

Sprzedawanie linków jest dozwolone, pod warunkiem że posiadają one atrybut nofollow. Google sprawdza bowiem, czy sprzedany link przekazuje PageRank. Jeżeli nie przekazuje, czyli nie wpływa na wyszukiwarki internetowe, to zostanie on zignorowany.

Jeśli sprzedajesz linki, Twoim obowiązkiem jest upewnienie się, że nie wpływa on na wyszukiwarki internetowe. Jeżeli sprzedajesz linki, które przekazują PR, narusza to wytyczne Google i możemy w związku z tym podjąć pewne działania. Atrybut nofollow jest świetnym sposobem na upewnienie się, że link nie ma wpływu na wyszukiwarki internetowe.

Komentarz: Google potwierdziło ostatnio, że używa sygnałów społecznościowych w wynikach wyszukiwania. Chodzi tu o sygnały pochodzące z Facebooka i Twittera – linki z tych serwisów zawierają atrybut rel=”nofollow” Więcej na ten temat w artykule: Jakie aktywności społecznościowe w rzeczywistości zliczają wyszukiwarki. Ponadto testy przeprowadzone przez nasz zespół potwierdziły, że Google nie zawsze omija tego typu linki. Zatem można stwierdzić, że linki nofollow wcale nie są zupełnie bez znaczenia.

Jak Google odnajduje strony, do których nie prowadzą żadne linki?

(http://www.youtube.com/watch?v=xS0oHYZafTQ)

Jeżeli strona nie posiada linków, to można np. wskazać Google jej adres URL wykorzystując do tego celu formularz Dodaj URL.

Jak witryna rankuje na słowa kluczowe, które nie występuje w jej treści?

(http://www.youtube.com/watch?v=Xy5pqc4gKhg)

Google było pionierem pomysłu używania anchor tekstu przy ustalaniu powiązanych z zapytaniem stron. Zatem strona może rankować na słowo, które w ogóle nie występuje w jej treści, jeżeli jest linkowana z danym anchor tekstem. Inną możliwością jest wykorzystywanie przez stronę cloakingu, choć sytuacja taka zdarza się obecnie bardzo rzadko ze względu na związane z nią ryzyko.

Komentarz: Matt Cutts poinformował pod koniec zeszłego roku, że Google już w pierwszym kwartale 2011 roku będzie zwracać jeszcze większą uwagę na cloaking.

Czy umieszczając na stronie reklamy należy martwić się o prędkość strony i jej pozycję w rankingu wyszukiwarki?

(http://www.youtube.com/watch?v=GoCQjj3HkTk)

Można wykorzystać asynchroniczny kod JavaScript, aby upewnić się, ze procesy zachodzą po zdarzeniu onload. Jakiś czas temu Google Analytics wprowadziło kod, który obsługiwany jest asynchronicznie. Matt Cutts zakłada, że niedługo większość serwerów reklamowych będzie wspierało takie rozwiązanie. Istotne jest rozpatrzenie tego co musi się wydarzyć zanim użytkownicy będą mogli wchodzić w interakcje ze stroną, a dla pozostałych elementów wykorzystać asynchroniczny JavaScript, nie wpływający na ogólny czas ładowania stron. Poza tym większość osób nie musi martwić się o prędkość witryny, przynajmniej na razie. Jest to bowiem tylko jeden z ponad 200 różnych czynników. Jak twierdzi Matt zawartość i reputacja mają dużo większe znaczenie niż sama szybkość strony.

0 komentarzy:

Dodaj komentarz

Chcesz się przyłączyć do dyskusji?
Feel free to contribute!

Dodaj komentarz