ICANN, czyli organizacja odpowiedzialna za nadzorowanie systemu nazw domen internetowych ogłosiła w zeszłym tygodniu plany wprowadzenia nowych rozszerzeń dla domen. Do tej pory mogliśmy korzystać z 22 domen funkcjonalnych (.com, .org, .net, itd.) oraz około 250 rozszerzeń regionalnych (.pl, .co.uk, .ru, .de, itd). W przyszłym roku pojawi się dodatkowo opcja ubiegania się o możliwość rejestrowania rozszerzeń korporacyjnych (np. .nesttle, .adidas, .coke, itp.). Adresy internetowe będą zatem mogły kończyć się niemal każdym słowem w każdym języku. To da nieskończona ilość możliwości.

Kto na tym zyska, a kto straci? Samo złożenie wniosku o możliwość prowadzenia własnej gTLD będzie kosztowało 185 tyś. dolarów. Zatem już teraz wiadomo, że na własne rozszerzenie będą mogły sobie pozwolić tylko duże korporacje. Jednocześnie złożenie takiej aplikacji i wniesienie opłaty nie będzie niestety dawało pewności, że ICANN wyrazi zgodę na rejestrację zgłaszanego rozszerzenia. Zastanawiająca jest więc kwestia, w jaki sposób przydzielane będą rozszerzenia zawierające bardzo popularne słowa, np.: .money, .cars, .tickets, itp. I co się stanie w sytuacji kiedy o to samo rozszerzenie będą ubiegały się dwie firmy o tym samym znaku towarowym?

Dla nas interesujące może być natomiast to, czy nowe rozszerzenia domen wpłyną na ranking Google i czy w jakikolwiek sposób zmienią dotychczasowe działania w zakresie SEO? Już teraz z dużym prawdopodobieństwem, zważywszy chociażby na sam koszt uzyskania takiego korporacyjnego rozszerzenia można jednak stwierdzić, że nie. W wielu wypowiedziach Google można doszukać się informacji o tym, że starają się traktować wszystkich użytkowników tak samo, zatem nie wydaje się, aby firmy/korporacje, które będzie stać na zapewnienie sobie własnego rozszerzenia domeny miały uzyskiwać z tego tytułu jakiekolwiek profity w rankingu Google.

Źródło: http://searchengineland.com/what-new-icann-domain-names-mean-google-rankings-seo-82468